Trump ma swoją Radę, a Nawrocki unika pułapki
„To bardzo ekscytujący dzień” – powiedział dzisiaj w Davos Donald Trump, a że z obecnym prezydentem USA zawsze należy się zgadzać, potwierdźmy. W szwajcarskim kurorcie Trump wraz z przywódcami kilkunastu państw podpisał dokument dotyczący utworzenia Rady Pokoju, której celem ma być rozwiązywanie globalnych konfliktów. Do udziału w pracach Rady amerykański prezydent zaprosił m.in. Karola Nawrockiego, a w dzisiejszym przemówieniu nawet jako jedynego pochwalił go z imienia i nazwiska. Nawrocki uniknął jednak wciągnięcia w pułapkę. Wprawdzie pojawił się na uroczystości, ale dokumentu nie podpisał, bo tego rodzaju porozumienie międzynarodowe musi wcześniej przejść całą procedurę konstytucyjną z udziałem rządu i parlamentu.
„Choć na co dzień prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk ostro walczą, w sprawie Rady Pokoju Donalda Trumpa nie dali się wciągnąć w konflikt. Polska zachowała powściągliwość. To coś więcej niż gra na czas, to odpowiedź na skomplikowaną sytuację naszego bezpieczeństwa – pisze w komentarzu Michał Szułdrzyński.
A gdyby ktoś się zastanawiał, czy są pieniądze na wkupne do Rady Pokoju – które Trump wycenił na miliard dolarów – minister finansów Andrzej Domański rozwiewa wątpliwości. – Miliarda w budżecie na to z całą pewnością nie ma – powiedział w wywiadzie udzielonym w Davos Cezaremu Szymankowi.
Inne wydarzenia są dziś w cieniu, ale odnotujmy decyzję Sądu Najwyższego w precedensowej sprawie dotyczącej legalności dowodów pozyskanych w ramach inwigilacji Pegasusem. Na ostateczny wyrok wielu czekało w napięciu – i przyjdzie im jeszcze trochę poczekać. SN odroczył dziś rozprawę i domaga się informacji z CBA, czy oprogramowanie szpiegowskie użyte w tej sprawie było zalegalizowane.