Za oknami wiosna pełną gębą. Wiosna, która przyniesie sporo ważnych wydarzeń geopolitycznych, a jednym z nich będą z pewnością kwietniowe wybory na Węgrzech.
Premier i szef rządzącego Fideszu, Viktor Orbán, od lat trzyma kraj twardą, autorytarną ręką, którą na dodatek rozdaje swoim na prawo i lewo z państwowej kasy i podaje Władimirowi Putinowi.
Ale wreszcie jest realna szansa odsunięcia go od władzy, o czym pisze
w reportażu z Węgier Wojciech Maziarski. Tym bardziej, że wygląda na to, że Orbánowi nawet gulasz przestał służyć.
Orbána, przed zaplanowanymi na 12 kwietnia wyborami, poleciał wspierać prezydent Karol Nawrocki. Ale zanim udał się do Budapesztu, na krajowym podwórku popisał się co najmniej brakiem taktu. Przed podróżą Nawrocki spotkał się w Przemyślu z Tamasem Sulyokiem, prezydentem Węgier, by uczcić Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Gdy reporter TVN24 zapytał głowę naszego państwa, czy nie przeszkadza mu już zażyłość Orbána z rosyjskim przywódcą, zrugał go podniesionym głosem wskazując palcem słowami „niech się pan redaktor ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski”.
„To jest prawdziwy Karol Nawrocki” – skomentował prof. Antoni DudekKibice nad Wisłą żyją już czwartkowym meczem z Albanią w barażach o awans do finałów mistrzostw świata.
Łatwo nie będzie, o czym pisze Dariusz Wołowski. A to przecież zaledwie początek, bo w razie wygranej trzeba będzie jeszcze pokonać Szwecję bądź Ukrainę.
Niewiadomą jest też, kto poprowadzi naszą najlepszą tenisistkę, Igę Świątek, która rozstała się z trenerem Wimem Fissettem.
Właśnie na giełdzie pojawiło się nowe gorące nazwisko.