Fotowoltaika na balkonie to gorący kartofel. Wielu chciałoby ją mieć (na przykład właściciele mieszkań). Wielu jest przeciwko (na przykład spółdzielnie i wspólnoty). Nie ma przepisów i w zasadzie nie jest wiadomo, co można, a czego nie.
Bohater tekstu Ireneusza Sudaka, pan Krzysztof, chciał spełnić wszystkie wymagania swojej spółdzielni, by zamontować panele PV na balkonie. Kiedy ta powiedziała: dobrze, ale wymagamy zgody ponad połowy członków spółdzielni, Krzysztof dostarczył podpisy.
A wtedy spółdzielnia zmieniła zdanie. Sprawa skończyła się w sądzie, po wyroku pierwszej instancji jest 1:0 dla spółdzielni.
Ale to nie koniec.
Nerwowo bywa u niektórych właścicieli działek. Wtedy, gdy dostają takie pismo, jak to: "planowane jest
zajęcie części nieruchomości, stanowiącej Państwa własność, w celu wykonania czynności polegających na badaniu podłoża gruntowego w związku z przebudową linii wysokiego napięcia" (autor: Energa Operator).
Dalej jest trochę prawniczego języka, trochę powoływania się na różne ważne decyzje i prawie zawsze o "obowiązku" udostępnienia własnej działki. Powód tych listów jest jeden: inwestycje firm w dogęszczanie sieci energetycznej. Chcą po prostu dostawić tzw. słupy. Ale sposób, w jaki domagają się dostępu do ziemi, to
manipulacja -
o prawach właścicieli działek i o tym, jak podejść do tych prób wywłaszczenia w drugim tekście Ireneusza Sudaka.