Cześć Helka,
Jest coś, co robi większość nastolatków — i co sprawia rodzicom ogromną frustrację.
Dziecko siedzi nad zadaniem godzinę. Nic nie rozumie. Wkurza się. Zamyka zeszyt.
A Ty dowiadujesz się o tym dopiero, gdy wraca z jedynką.
„Czemu nie przyszedłeś/aś po pomoc?!"
I wtedy słyszysz magiczne: „Bo nie potrzebowałem/am."
Brzmi znajomo?
Większość rodziców myśli, że to kwestia dumy albo uporu.
Ale zwykle chodzi o coś zupełnie innego.
Nastolatek nie prosi o pomoc z trzech powodów:
Po pierwsze — nie wie, czego nie wie.
To brzmi dziwnie, ale pomyśl o tym tak: żeby poprosić o pomoc z ułamkami, musisz wiedzieć, że to ułamki stanowią problem.
A jeśli ktoś ma chaos w głowie i nie rozumie trzech rzeczy naraz — nie potrafi sformułować pytania.
Nie wie, od czego zacząć. Więc nie zaczyna wcale.
Po drugie — boi się Twojej reakcji.
Nie chodzi o krzyk (choć to też).
Chodzi o westchnienie. O „to jest przecież proste". O ton głosu, który mówi „jak tego możesz nie rozumieć".
Wystarczy, że to zdarzy się dwa, trzy razy — i dziecko zamyka się na stałe.
Bo w jego głowie pomoc = przyznanie się do porażki = rozczarowanie rodzica.
Po trzecie — nikt go nie nauczył, jak prosić o pomoc.
Poważnie. W szkole nikt tego nie uczy.
Uczy się odpowiadać na pytania, nie zadawać je.
A „nie rozumiem" to jedno z najtrudniejszych zdań do wypowiedzenia, kiedy masz 13-17 lat i wydaje Ci się, że wszyscy wokół rozumieją.
I teraz najważniejsze — co z tym zrobić?
Nie zmuszaj dziecka do proszenia o pomoc. To nie zadziała.
Zamiast tego, powiedz na przykład przy kolacji:
„Słuchaj, jak byłem/am w Twoim wieku, kompletnie nie ogarniałem/am fizyki. Ale nie chciałem/am tego przyznać, bo myślałem/am, że to wstyd."
Albo: „Jeśli kiedykolwiek utkniesz z czymś i nie będziesz wiedzieć, jak to ugryźć — daj mi znać. Nie będę oceniać. Pomogę albo znajdziemy kogoś, kto pomoże."
Jedno takie zdanie — powiedziane w spokojnym momencie, bez kontekstu złej oceny — może otworzyć drzwi, które od miesięcy są zamknięte.
Bo nastolatek nie potrzebuje kogoś, kto powie „pytaj, jak nie rozumiesz".
Potrzebuje kogoś, przy kim powiedzenie „nie rozumiem" jest bezpieczne.
Powodzenia,
Mikołaj
P.S. Jeśli Twoje dziecko mówi „nie potrzebuję pomocy" — to prawie nigdy nie znaczy, że nie potrzebuje. Znaczy, że nie wie, jak o nią poprosić w sposób, który nie będzie bolesny.
Jeżeli nie chcesz otrzymywać tego typu wiadomości, kliknij tutaj, aby zarządzać swoimi preferencjami.
Jeżeli nie chcesz otrzymywać już żadnych maili, kliknij tutaj.