Licencja bez własności: Świat na abonament
Doskonale pamiętam swoje ukochane pudełka z grami komputerowymi, z tymi tytułami, które nadawały smak mojemu dzieciństwu. Pamiętam to pełne napięcia oczekiwania na kolejny numer mojego ukochanego czasopisma o grach, gdzie dołączano płyty z ich pełnymi wersjami. Ale nie wspominam tylko hobby z moich młodzieńczych lat. Minęły już te czasy, kiedy gry uważało się za rozrywkę dla dzieci, nawet jeśli ktoś rzuci taki niemądry komentarz w internecie. Ja również z wiekiem nie porzuciłam grania, choć z komputera przerzuciłam się na konsolę. I nie w pełni pogrążyłam się w cyfrowej rewolucji, dalej kupowałam pudełka z płytami, bo lubię posiadać fizyczne egzemplarze swoich ulubionych rzeczy. Miałam jednak świadomość, że dystrybucja cyfrowa wygra, fizyczne nośniki zniknął. Ale podobnie jak wielu, nie sądziłam, że stanie się to tak szybko.
Sony zapowiedziało, że przyszłość należy do cyfrowej dystrybucji, a gry wydawane na płytach będą stopniowo odchodzić do historii. Dla wielu graczy to po prostu kolejny etap technologicznej rewolucji. Ale w rzeczywistości stawka jest znacznie większa niż wybór między pudełkiem a plikiem do pobrania.
Bo wraz z płytami może zniknąć coś, co przez dekady wydawało się oczywiste – prawo do rzeczy, którą kupiliśmy. Coraz częściej nie stajemy się właścicielami gry, filmu czy książki, lecz jedynie nabywcami licencji, którą wydawca może ograniczyć, zmienić, a w skrajnych przypadkach nawet odebrać. To zmiana, która rodzi poważne pytania o prawa konsumentów, własność w erze cyfrowej i granice kontroli wielkich platform nad naszymi zakupami.
W najnowszym numerze „Plusa Minusa” przyglądamy się konsekwencjom tej rewolucji. Piszemy o tym, co oznacza cyfrowa przyszłość dla graczy, jakie skutki prawne niesie odejście od fizycznych nośników oraz co stanie się ze sklepami, które przez lata żyły ze sprzedaży pudełkowych wydań. To historia nie tylko o grach, ale także o tym, jak zmienia się nasze rozumienie własności w XXI wieku.
Mateusz Kukla zastanawia się nad tym, dlaczego stopniowo zaczęliśmy wybierać cyfrowe wersje gier zamiast tych fizycznych. Piotr Mieczkowski w rozmowie z Michałem Chudolińskim stwierdza jednoznacznie: nikt nas nie zmusił do cyfrowej rewolucji, sami wybraliśmy wygodę zamiast prawa własności. Natomiast ja w swoim reportażu wybieram się w nostalgiczną wyprawę po sklepach z grami komputerowymi, sprawdzając, czy we współczesnym świecie mają one jeszcze rację bytu.
Nie zapominamy też o innych tematach. Piotr Zaremba przedstawia zaskakującą logikę podziałów w Prawie i Sprawiedliwości – czy faktycznie Mateusz Morawiecki założy nową partię? Tymczasem Marcin Łuniewski pisze o pewnej niezwykle popularnej bajce dla dzieci, którą oskarża się o szerzenie rosyjskiej propagandy. Jak widać rosyjska soft power wciąż działa i nawet nieźle się trzyma. Natomiast Jędrzej Bielecki przedstawia konsekwencje dla Europy wyboru Marine le Pen na prezydentkę Francji – czy wraz z jej ewentualnym zwycięstwem załamie się europejska integracja? Polecam również tekst Marka Oramusa o bardzo ważnej rocznicy – 250-leciu polskiej fantastyki naukowej. A poza tym w numerze znajdą Państwo mnóstwo kultury, historii, sportu i ostrych jak brzytwa felietonów. Dla każdego znajdzie się coś dobrego do przeczytania.
Serdecznie zapraszam do lektury najnowszego numeru „Plusa Minusa”!