Nie lubię potykać się w domu o otwartą walizkę, pakuję się tuż przed wyjazdem, a po powrocie od razu rozpakowuję. Jednak przez całe lato nie wynoszę walizek do schowka, bo ciągle się przydają. Wyjazdy do rodziny, obóz córki, zwiedzanie europejskiej stolicy i relaks nad morzem. Walizka to obietnica przygody, nowych doświadczeń albo odpoczynku.
Owszem, sama podróż może być stresująca i męcząca.
W samolocie mogą boleć nas nogi, w samochodzie niektórych dopada
choroba lokomocyjna (zmora mojego dzieciństwa), a rozgrzany w upalny dzień pociąg może mieć opóźnienie.
Podróże mają jednak więcej zalet niż wad. Polecają je eksperci od zdrowia mózgu i długowieczności.
.
Na wakacjach niektórzy stają się inną wersją siebie, bardziej wyluzowaną. Dobrze, jeśli oznacza to gotowość do zapisania się na kurs surfowania, gorzej, gdy chodzi o
zalewanie się alkoholem w ramach all inclusive.
Zaplanowanie urlopu nie jest trudne, sztuką jest naładowanie baterii na wakacjach i utrzymanie tej dobrej energii jak najdłużej. Przeszkodzić w tym może
syndrom stresu pourlopowego. To niechęć na myśl o powrocie do pracy, poczucie przytłoczenia, zmęczenie mimo wypoczynku. Może objawiać się smutkiem, apatią, rozdrażnieniem, problemami z koncentracją, brakiem apetytu bądź objadaniem się i bezsennością lub nadmierną sennością.
- Po urlopie doświadczamy straty – mówiła mi dr n. społ. Marzena Sekuła, psycholożka i psychoterapeutka z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia Grupy LUX MED. – Dociera do nas, że już nie pośpimy do południa, nie poczytamy książki nad basenem czy nie pójdziemy na górską wycieczkę. To mała rewolucja związana z przestawieniem rytmu dobowego, zmianą sposobu spędzania czasu, otoczenia. Tak więc doświadczenie powakacyjnego smutku jest oznaką zdrowego funkcjonowania psychicznego. To sposób, w który nasz mózg adaptuje się do nowej-starej sytuacji, próbując przywrócić porządek i równowagę – wyjaśniała psycholożka.
Czy można uniknąć pourlopowego przygnębienia? Na pewno można obniżyć ryzyko jego wystąpienia. Oto, co może pomóc:
- Nie wracaj na ostatnią chwilę.
- Zrób plan zadań.
- Wspominaj wakacje.
- Codziennie szukaj natury.
- Codziennie odpoczywaj.
- Wpisz kolejny urlop do kalendarza.
Ostatnia rada to psychologiczna sztuczka - intensywniejsze emocje towarzyszą nam, gdy czekamy na przyjemne wydarzenie, niż gdy później to wydarzenie wspominamy. Dlatego jeśli na twoim horyzoncie finansowym i czasowym nie ma kolejnego urlopu, wpisz w kalendarz nie tylko obowiązki, ale też to, co sprawia ci przyjemność. Np. zaplanuj oglądanie filmu, czytanie książki, albo spotkanie ze znajomymi. Nie odkładaj
relaksu do następnego urlopu.
W książce „Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia" Ulricha Schnabela znalazłam radę na czas urlopu, z której można korzystać także poza wakacjami: „Szukaj towarzystwa ludzi odprężonych. Nic nie odpręża tak bardzo, jak kontakt z uzdolnionymi leniuchami".