Cześć! Ostatnio pisaliśmy o nauce czytania, więc idziemy za ciosem – dziś kompetencja, która przy rodzinnych stołach wywołuje równie wiele dyskusji: język angielski. Problem z angielskim w szkole jest taki, że nauka zaczyna się mniej więcej wtedy, gdy dziecko ma już za sobą najlepszy moment na oswojenie się z brzmieniem języka. Oczywiście opanowanie angielskiego to proces na lata, ale we wczesnym dzieciństwie wyjątkowo łatwo przyswaja się jego warstwę dźwiękową – wymowę, akcent i melodię. A właśnie tego później nie da się po prostu wykuć. Jak zatem zacząć oswajać dziecko z angielskim od najmłodszych lat – i to nawet wtedy, gdy sami nie czujemy się w tym języku jak near native? Mamy w zanadrzu kilka sposobów, które nie wymagają ani perfekcyjnego akcentu, ani prowadzenia w domu regularnych „lekcji”. .
|
|
Niech angielski po prostu gra
|
|
Dobra wiadomość jest taka, że na początku potrzeba naprawdę niewiele: najważniejsze, żeby angielski regularnie pojawiał się w domu. I tak się doskonale składa, że w aplikacji pomelody znajdziesz mnóstwo piosenek po angielsku – do włączania przy śniadaniu, podczas zabawy albo jazdy samochodem. Dziecko nie musi wtedy wykonywać żadnych ćwiczeń, powtarzać słówek ani odpowiadać na pytania. Po prostu słucha i stopniowo oswaja się z melodią języka, jego rytmem, akcentem i charakterystycznymi dźwiękami. Na tym etapie właśnie o to chodzi: żeby angielski przestał brzmieć obco.
|
|
Mniej więcej od drugiego roku życia dzieci bardzo łatwo zapamiętują rytm, melodię i brzmienie całych fraz, nawet jeśli jeszcze nie rozumieją wszystkich słów. Właśnie na tym opierają się Angielskie rymowanki z dźwiękiem – appbook z klasycznymi nursery rhymes, czyli rymowankami, na których wychowały się pokolenia anglojęzycznych dzieci. To duża kartonowa książka z kolażami i zabawami, uzupełniona o trzy albumy w aplikacji: piosenki, zrytmizowane słuchowiska i animacje. Po animacje możecie sięgnąć później, kiedy uznasz, że to już dobry moment.
|
|
Teraz zacznijcie razem śpiewać
|
|
Wyśpiewywany angielski przestaje być czymś, co tylko leci z głośnika. A że „piosenka musi posiadać tekst”, przydatne bywają śpiewniki. I je mamy w ofercie! Dwa appbooki – Old King Cole i Wee Willie Winkie – zawierają zarówno ilustrowane teksty angielskich piosenek, jak i uproszczone zapisy nutowe z akordami (dla tych, którzy chcieliby pójść o krok dalej i akompaniować na żywo). W aranżacjach inspirowaliśmy się jazzem, country, klasyką, funkiem, soulem, muzyką ludową i elektroniką, więc „Incy Wincy Spider” brzmi tu zupełnie inaczej niż na YouTubie.
|
|
Kiedy brzmienie języka jest już oswojone, łatwiej zacząć przyswajanie konkretnych słów. O Moich pierwszych 500 słowach pisaliśmy Ci niedawno szerzej, więc tylko przypominamy: książka zawiera aż 560 słów po polsku, angielsku i hiszpańsku (taki bonus!), uporządkowanych tematycznie i zilustrowanych na pełnych detali kolażach, które zachęcają do wspólnego oglądania, nazywania i wyszukiwania. W wersji z aplikacją dochodzą nagrania lektorskie wszystkich słów, dzięki czemu dziecko od początku słyszy ich wymowę w wykonaniu native speakerów.
|
|
Wszystkie opisane wyżej sposoby możesz teraz wypróbować trochę taniej, bo kod:
|
|
obniża ceny naszych fizycznych produktów o 15%
|
|
Wystarczy wpisać go w koszyku. Promocja nie obejmuje subskrypcji aplikacji, ale samą aplikację możesz najpierw przetestować przez 7 dni za darmo i sprawdzić, czy taki sposób oswajania z angielskim pasuje Twojej rodzinie. Warto przy tym wszystkim pamiętać, że angielski układa się w dziecięcej głowie trochę inaczej niż u dorosłych. My zwykle zaczynamy od słówek i reguł, a dopiero później próbujemy dopasować do nich właściwe brzmienie. U dziecka kolejność jest odwrotna: najpierw oswaja się z dźwiękami, rytmem i intonacją języka, a znaczenie dołącza do nich stopniowo – przez lata i często zupełnie mimochodem. Dlatego nie ma większego sensu przepytywać trzylatka ze znaczenia każdej linijki rymowanki – może jeszcze jej nie rozumieć i wcale nie musi, żeby budować swój kontakt z językiem. All the best! Zespół pomelody
|
|
|
|
|