Turystyka wystrychnięta na dudka, zostanie bez pieniędzy?
Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu, w minionym tygodniu, wiceminister finansów Jarosław Neneman zapowiedział, że rząd przedstawi wkrótce własny projekt ustawy o opłacie turystycznej. Przedstawił nawet jego założenia. Nie powiedział tylko jednego - kto według rządu powinien pieniądze z tej opłaty zainkasować. Z wcześniejszych zapowiedzi premiera Donalda Tuska wynika jednak, że będą to samorządy gmin.
Jeśli do tego dojdzie, turystyka znajdzie się na aucie. Po wielu latach zabiegania branży turystycznej o opłatę, po latach konsultacji, narad, spotkań i konferencji na ten temat, turystyka ma być pominięta w rozdziale środków. Tymczasem przedsiębiorcy i organizacje turystyczne liczyły, że uda im się uzyskać tą drogą środki na promowanie ich regionów, miast i atrakcji.
Wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś obiecywał im udział 18-procentowy w tych dochodach. Mówił, że skoro są autorami sukcesu turystyki i wielkich przychodów z tego tytułu w budżecie państwa, to powinno się doinwestować ich promocję, bo wtedy przyniosą jeszcze większe korzyści krajowi.
Czyżby kolejny raz turystyka miała być zlekceważona?